Ostatnio zauważyłem, że coraz więcej znajomych zaczyna używać Gmaila. Dlaczego? Zaraz się dowiecie.
Może zacznę od konta pocztowego:
- pojemność konta wzrasta z każdą sekundą (aktualnie wynosi 2784 MB)
- obsługa poprzez przeglądarkę (Web Interface) bez nieustannego przeładowywania całej strony (technologia asynchronicznej komunikacji AJAX)
- grupowanie korespondencji dotyczącej tego samego tematu (odpowiedzi na maile danej osoby)
- brak doklejanych reklam do poczty
- zero maili reklamowych wysyłanych przez usługodawcę (ile dostajecie reklam od Tlen.pl , Onet.pl , Interia.pl czy innych? :P )
- wbudowany komunikator typu Instant Messenger (nie potrzeba żadnych programów do prowadzenia rozmowy)
- możliwość dodawania zdjęć swoich znajomych (wiem, że to akurat mało ważne, no ale fajne)
To wszystko oczywiście z polskim interfejsem. Niedawno zrobiono nawet wersję WAP pod telefony mobilne pod adresem http://m.gmail.com
Google ostatnio zmieniło politykę dawania zaproszeń. Obecnie każdy użytkownik ma zawsze 50 zaproszeń. Docelowo oczywiście będzie możliwość zakładania sobie kont mailowych bez zaproszeń (o ile już tego nie wprowadzono).
Następnym bajerkiem jest wspomniane już „Googlowe Gadu-Gadu”. Zwie się ono Google Talk. Jest to klient oparty o protokół Jabbera, a więc kompatybilny z wszystkimi (prawie) klientami obsługującymi Jabbera.
Oryginalny klient Google Talk jest przeznaczony dla Windows. Można zostawiać komuś wiadomości głosowe. Gadasz do mikrofonu, a adresat dostaje maila z mp3 w załączniku z twoją wiadomością. Na stronie istnieje informacja, że wersje dla Linuksa i Maca są „w toku”. Do czasu wydania wersji dla tych OSów Google zaleca programy już istniejące. Ja ze swojej strony pod Linuksa polecam program Gajim (nie mylić z Gaim!) Na komórki nic oczywiście nie przebija najlepszego klienta Jabbera napisanego w Javie o nazwie Bombus.
Podobne wpisy:

O autorze
2 Comments
Zastanawiam się po wprowadzono co te zaproszenia do gmail?
Zaproszenia są zapewne dlatego, żeby ograniczyć ilość korzystających z poczty (wersja beta). Z drugiej strony ma to wywołać efekt „elitarności”. Jeżeli gdzieś nie ma takiego łatwego dostępu, to ludzie zastanawiają się dlaczego, no i dążą do zdobycia tego czegoś (nawet jeżeli im to niepotrzebne).