Na moim blogu większość wpisów jest na temat Linuksa czy też tematów „okołokomputerowych”, dzisiaj zdecydowałem się jednak napisać o czymś zupełnie innym. W końcu mottem bloga jest również „o wszystkim co się nawinie”.
W Internecie znaleźć można kupę bzdur na temat zabiegu prostowania przegrody nosowej: straszenie o wielkim bólu, waleniu młotem w nos, łamaniem „na żywca”, bez znieczulenia, kałużach krwi, tygodniach w szpitalu itd. Na forach internetowych jest tego aż nadto.
Sam przeszedłem ten zabieg kilka dni temu. Jest to temat trochę osobisty, ale myślę, że warto niektórych „uświadomić”. Postaram się opisać jak to wygląda z możliwie największą ilością szczegółów.
Wpis ten dedykuję wszystkim tym, którzy muszą iść na zabieg, ale nie idą – bo się boją
Rozpoznanie
Przegroda nosowa skrzywia się najczęściej w wyniku urazu (bójki, „akrobacje” po pijanemu itd.) Nie jest to jednak regułą. Niektórym skrzywia się przegroda podczas normalnego wzrostu (ale to rzadko). Moją przyczyną pobytu (i reszty osobników na oddziale) był oczywiście uraz sprzed kilku lat.
Po czym poznać, że z przegrodą jest coś nie tak? Mimo, że mamy wizualnie prosty nos ciągle mamy katar, czerwone gardło, anginy co jakiś czas, chrapiemy
Zwykły lekarz pierwszego kontaktu jest już w stanie ocenić, że z przegrodą jest coś nie tak. Jeżeli mu się nie chce sprawdzać/coś nas niepokoi, bierzemy od niego skierowanie do laryngologa żeby sie upewnić.
Laryngolog ocenia czy przegroda jest na tyle skrzywiona, że nadaje się do zabiegu, czy lepiej to zostawić. Obecnie nie czeka się z zabiegiem aż ktoś przestanie rosnąć (do ok. 21 roku życia) – zabieg wykonuje się jak najprędzej. Od laryngologa dostajemy skierowanie na zabieg. Jest on oczywiście w całości refundowany. Czeka się ok. 1–2 miesięcy.
Przygotowania
Aby nas wzięto na stół należy spełnić kilka kryteriów:
- Musimy być zaszczepieni przeciwko żółtaczce typu B (WZW B), a przynajmniej po 2 dawkach (druga dawka po miesiącu od pierwszej, koszt 1 dawki to ok. 40 zł).
- Należy mieć wyleczone zęby (tu chodzi raczej o jakieś wielkie ubytki, stany zapalne).
- Nie możemy być chorzy, czyli żadnej grypy itd.
- Jeżeli leczymy się na jakąś przewlekłą chorobę, to polecam u lekarza prowadzącego nasze leczenie załatwić zaświadczenie na co się leczymy i jakie przyjmujemy leki.
- Na kilka dni przed planowanym zabiegiem musimy wykonać kilka badań krwi. Są to (nie zawsze laryngolodzy każą robić wszystkie):
- grupa krwi,
- morfologia,
- czas kaolinowo-kefalinowy (czyli po prostu czas krzepnięcia krwi),
- glukoza,
- poziom sodu i potasu.
Dzień zabiegu
Takimi zabiegami zajmują się szpitale z oddziałami tzw. chirurgii krótkoterminowej. Ja byłem w Mikołowie (operował dr otolaryngolog Wojciech Ścierski – ma opinię świetnego fachowca). Opiszę jak to tam wyglądało. Gdzie indziej pewno jest podobnie.
W dzień zabiegu wolno jeść tylko do godz. 8:00 jakieś „lekkie” śniadanie. W szpitalu stawiamy się o 11:00 rano z wynikami badań, skierowaniem i kartą chipową.
Pielęgniarka spisuje nasze dane, przeprowadza tzw. wywiad epidemiologiczny (na co chorowaliśmy, czy mamy tatuaże, czy i kiedy mieliśmy jakieś zabiegi operacyjne, czy mamy jakieś nałogi).
Zostajemy zaprowadzeni do sali, przebieramy się w swoje piżamy ![]()
Ok. 12:00 pielęgniarka zakłada nam wenflon (nie bać się, nie boli, tylko trochę przeszkadza).
Ok. 12:30 rozmowa z anestezjologiem. Jesteśmy pytani o wzrost, wagę, skłonność do denerwowania się, przyjmowane leki. Na tej podstawie anestezjolog ustala rodzaj i dawkę środków znieczulających. Obecnie nie stosuje się raczej znieczulenia ogólnego (duże obciążenie dla organizmu), a coś w rodzaju „półsnu” plus do tego znieczulenie miejscowe.
Ok. 13:00 rozmowa z laryngologiem. Mamy tłumaczone jak mniej więcej będzie wyglądał zabieg.
Dostajemy do przebrania „górę” od piżamy (taka fajna sznurowana
), „dół” ze swojej możemy zostawić (czyli mitem jest, że biega się z „gołym tyłkiem”).
Bierzemy w tabletce „głupiego jasia”. Nie można wstawać z łóżka, bo nas może nagle „ściąć”. Na różnych ludzi działa różnie. Jeden koleś zasnął, drugi się w sufit tylko patrzył. Ja miałem efekt podobny do wypicia ok. 3 piw (czyli ogólne rozluźnienie
). Ważne, że pozbywamy się nerwów.
Należy pamiętać o tym, że współczesna medycyna nie daje pacjentowi za dużo cierpieć. Na każdym kroku dostajemy środki przeciwbólowe.
Ok. 14:00 przewożą nas na salę operacyjną. Zabieg przebiega nie na stole, a na takim fotelu z podparciem na głowę. Przylepiają czujniki pracy serca, lewą rękę przypinają nam do ciśnieniomierza, prawą przywiązują pasem. Potem dopiero się dowiedziałem, że chodzi o to, żeby czasem krzywdy nie zrobić lekarzowi
Dostajemy przez wenflon „półusypiacz”. W czasie gdy zaczyna działać dostajemy znieczulenie miejscowe w nos (ukłucie trochę czuć). Następnie wpychają nam opatrunki do nosa, a dalej to nie wiem, bo film się „urywa”. Tracimy kontakt z tym co się dzieje na sali. Czasem mamy wrażenie, że nam się śni sala operacyjna
Jednym słowem jesteśmy bardziej naćpani niż ci na dworcach (oni przynajmniej wiedzą mniej więcej gdzie są
). Zabieg trwa 30–40 min.
Dochodzimy do siebie już na sali. Nos mamy usztywniony opatrunkami. W ustach posmak krwi
Po jakimś czasie znieczulenie przestaje działać i dostajemy od razu Ketonal przez wenflon (bardzo silny środek przeciwbólowy).
Ok. 23:00 dostajemy środek nasenny (zazwyczaj domięśniowo
). Trudno jest zasnąć, gdyż niewygodnie oddycha się przez usta.
Dzień po zabiegu
O godz. 6:00 pobudka – pomiar temperatury ciała.
7:00 oględziny laryngologa. Pyta się co kogo boli. Jednego kolesia bolały zęby, mnie trochę ucho, kogoś tam ogólnie głowa. Nie są to bóle mocne, po prostu mamy całe zatoki w środku pozapychane.
Pomiędzy godz. 8:00 a 9:00 wypisy do domu. Rozpoznanie choroby ma fajną nazwę po łacinie: deviatio septi nasi. Na deser dostajemy receptę na maść do nosa i antybiotyk. Dostajemy zwolnienie/L4.
Całkowity czas pobytu w szpitalu to ok. 22 godziny.
Bezsenna noc w domu. Jeżeli ktoś umiał spać przez dłużej niż 2 godz. to gratuluję
2 dni po zabiegu
W godz. popołudniowych zgłaszamy się do laryngologa w celu usunięcia opatrunków. Jest to nie tyle bolesna, co dosyć nieprzyjemna sprawa. Sami zdziwicie się ile można w nosie „upchać” czegoś w rodzaju sznurówek. Przez chwilę możemy swobodnie oddychać zanim nie zacznie lecieć krew.
Smarujemy maściami (a raczej wciągamy). Bierzemy antybiotyki – trochę słabo się po nich można czuć.
Następne kilka dni…
Nie wychodzimy nigdzie przez kilka dni aż się trochę zaleczy.
Chodzimy do laryngologa 2–3 razy w celu wyciągania zakrzepów (niebolesne tylko nieprzyjemne).
Cieszymy się z korzystania z płuc w pełnym zakresie ![]()
Musicie mi uwierzyć, że WARTO BYŁO!
Kształt nosa raczej nie zmienia się (od tego są operacje plastyczne, ale za nie już trzeba słono płacić: 2–3 tys. zł), polepsza się tylko drożność nosa.
Trochę was teraz postraszę. Nie są to moje wymysły, a tylko to co mi powiedział laryngolog: Młodzi ludzie z krzywymi przegrodami „dołapują” powietrze ustami, czyli nic im się nie dzieje. Jednak ludzie starsi o tym zapominają, przez co serce zaczyna szybciej bić. W skrajnych sytuacjach następuje przerost lewej komory serca (mięsień obciążony wysiłkiem powiększa się). Może to doprowadzić do zawału serca… lecz tak jak mówię – w skrajnych sytuacjach.
Mam nadzieję, że wyjaśniłem na czym to polega, a niezdecydowanych — zdecydowałem
Pamiętajcie: NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ.
P.S.: Komentarzy jest tyle, że zaczęły żyć własnym życiem i nie jestem w stanie nad nimi zapanować. Czytajcie na własną odpowiedzialność.
Podobne wpisy:

375 Comments
thx for info kurde pasowałoby mi jeszcze zeby kość mi złamali i nos nastawili bo troche krzywy
juz jutro jade do szpitala ‚jestem troche posrana ale sie tez ciesze ;p napisze jak bedzie po wszystkim ‚od wrzesnia na to czekalam ‚3majcie kciuki
hehe ja w piatek i tez sie nie moge doczekać napisz co i jak
napisze na pewno ‚godziny mijaja i mam coraz wiekszego stracha ‚mam nadzieje ze glupi jas zalatwi sprawe bo ja jestem straszna histeryczka ;p
No i jestem po ‚i moje zdanie NIGDY WIECEJ! Ale nie chodzi o ból ‚tylko o dyskomfort po zabiegu.
po 40min zaczelo mi sie krecic w glowie i poszlam na fotel.Zabieg trwal 40-50min,dostalam kilka zastrzykow w nos ale nie byly bolesne,normalne uklucie,potem bylo juz tylko duzo krwi,skrobanie,wycinanie i trzaskanie mlotkiem,dziwne uczucie ale podkreslam ze nic nie bolalo,ja jednak mialam jeszcze taki kolec przy przegrodzie ‚tez zostal usuniety i kawalek zatoki klinowej,to akurat nie bylo fajne,zrobiono mi to z dobrego uczynku ‚nie obowiazku,mialam tak wszystko pokrecone gleboko w tyle i przez tego kolca i ta zatoke nie moglam tam dostac znieczulenia i jakies 5min mialam robione na zywca,ale ten glupi jas dal temu rade,serio ‚mowilam tylko czasem ze boli ale bol do zniesienia byl,prawie zemdlalam na koniec ale to tylko przez te zatoki,mialam grzebane przy samej czaszce i dlatego mdlalam,ale nie z bolu,nawet sie smialam troche ‚dostalam kroplowke,ocuciła mnie,i na koniec bandaze do nosa i DO WSZYSTKICH KTORZY SIE TAK BARDZO BOJA TEGO ZABIEGU JAK JA-A BALAM SIE OKROPNIE-NIC NIE BOLI,DZIWNE UCZUCIE ALE BEZBOLESNE,A NAJGORSZE SA BANDAZE W NOSIE,TYLKO DLATEGO ZE NOS JEST 3RAZY WIEKSZY,TAK WYPCHANY ZE NIC NIE CZUJE CO JEM,LEDWO GRYZE,LEDWO MOWIE I TAKI NABRZMIALY TEN NOS,SPAC TRUDNO ALE DA SIE ‚JA SIE OBESZLAM BEZ SRODKOW PRZECIWBOLOWYCH DO SAMEGO WYJSCIA ZE SZPITALA,TYLKO TEN DYSKOMFORT ZATKANEGO WIELKIEGO KINOLA ;P nie bojcie sie ‚ja bylam blada jak na to szlam,nie spalam dni przed a jak sie okazalo bylo spoko,sam zabieg nie jest okropny,boje sie sciagania bandazy jutro,to ponoc boli i pamietajcie ze ja mialam bardzo pokręcona przegrode plus usuwanie zatoki klinowej a dalam rade bez tabletek itd itp.bojcie sie tylko dyskomfortu ;p jest to tak meczace az sie plakac chce momentami,jutro napisze jak poszlo z bandazami
oby to wszystko nie poszlo na marne
dodam ze kicha dzis jak glupia ale buzia to roobie aby nosa nie uszkodzic ‚tak swedzi w nosie ze masakra,kobieta z mojej sali tez kichla ale to ostro nosem a dzis zdjeli jej bandaze i wszystko ma ok,trzymajcie kciuki za jutrzejszy dzien ;]
Wiec w szpitalu bylam o 7.30,dostalam łóżko,nastepnie badanie krwi,cisnienie,wrocilam na sale,ciagle na czczo,po 2godzinach byly wyniki i uslyszalam ze ide na zabieg wkrotce.
Najpierw wlozono mi cieniutkie ‚dlugie sznurki,czyms nasaczone do nosa,ale to bylo spoko,nastepnie glupiego jasia dostalam w formie 3 zastrzykow w pupe,jeden po drugim i jesli chodzi o bol to bylo najgorsze,tak glupie zastrzyki
czesc,bandaze wyjete,ulga niesamowita,nadal czuc dyskomfort,troszke boli nos i glowa,krewka leci ale wkoncu oddycham nosem i spie normalnie ‚nie moge sie doczekac az sie to zagoi ale trzeba byc cierpliwym,ja duzo spie i wszystkim to polecam,dzisiaj kobieta wrocila na oddzial bo miala silny krwotok az jej na uszy poszlo,a to dlatego ze ja wypisaliw poniedzialek a ona juz w srode na zakupy poleciala do biedronki ‚wiec z tym nie ma zartow, na nowo wpychali jej bandaze na swieze rany,masakra ‚ja za tydzien jade na zdjecie szfow,do tego czasu wstane tylko do kibelka,wole przespac 2tyg ale zeby sie tylko wygoilo bez komplikacji,zycze wam powodzenia i trzymajcie kciuki,bede sledzic to forum.
elo ja juz dzisiaj w domu ale mowie wam była masakra
radze wam nie róbcie tego na znieczuleniu miejscowym. Zabieg trwał jakieś 20 min. robiłem to na znieczuleniu miejcowym a bolało jak szlak myslalem ze sie tam z bólu posram. Przed zabiegiem dała tabletke jakas i głupiego jaśka w dupe (piekło), potem doktorka zabrała mnie na zabieg po glupim jesku jednak nic mi nie było. Potem zaczął sie koszmar. Dała znieczulenie w nos jednak mimo to wszystko czułem, wszystkie zadrapania wszystko wszystko.Jednak zabieg sie udał i pomimo ze tyle wycierpiałem mówie wam opłacało sie. Zabieg robiła dr.Sieradzka. Polecam szpital w sanoku mimo sprzetu z przed wojny.
hej ‚ja juz tydzien po zabiegu i nie zaluje czuje sie coraz lepiej,”lol” dlaczego nie mowiles lekarce ze cie boli?ja mialam miejscowe takze,dlutowanie,skrobanie,walenie mlotkiem i nic nie bolalo a jak zabolalo to mowilam i od razu dostawalam kolejny zastrzyk,ja mialam robione na śląsku w Dąbrowie Górniczej u ordynatora Mariusza Oleksiaka,polecam wszystkim ze slaska,super specjalista.
a ja za 13 godzin mam sie stawic w szpitalu, juz sie boje:D napisze pozniej jak bylo.. tylko mnie gardlo troche boli nie wiem jak to bedzie.. w poludnie sie okaze:D a operacje mam za granica.…
ja tez mialam robic za granica ale zdecydowalam sie w polsce,najbardziej wkurza mnie ten okres gojenia,sam zabieg dla mnie nie byl straszny ani bolesny,najgorsze dla mnie byly te bandaze w nosie przez dwa dni ‚masakra jakas.teraz tydzien po zabiegu mam katar ‚wszystko mi schodzi,krwi juz dawno nie mam w nosie,masc dziala,ale nos mi jakby dretwieje czesto i tez mnie to wkurza,raz mnie swedzi raz dretwieje wraz z zebami ‚i to ze lepiej ciagle lezec nic nie robic,juz tak tydzien leze i mnie skreca,zapalic fajeczki tez nie mozna,kolejna masakra ;p ale pojutrze na zdjeciu szwow zobaczymy co mi powiedza ‚oby sie dobrze goilo i szybko bo chce juz normalnie funkcjonowac a nie na kazdym kroku uwazac na ten nos ;] powodzenia wszystkim
a czy ktos z was pali papierosy?ja przed zabiegiem mowilam ze pale od pol paczki do paczki dziennie.…rano przed zabiegiem wypalilam 2 fajki ‚od tamtej pory nie pale bo nie wolno jak sie goi nos,tylko jedni mi mowia ze mam nie palic miesiac az sie chrzastka zrosnie a inni ze tydzien lub 2tyg po zabiegu.jak to wkoncu jest?nie ukrywam ze rzucilabym bo juz kiedys nie palilam 3lata a teraz mam okazje,jednak po tygodniu bez fajki jakos chce mi sie jeszcze bardziej,nie wiem jak dlugo wytrzymam a nie chce narazac nosa poki sie nie zagoi .
Witam:) Ja również będę mieć przeprowadzony owy zabieg w dniu jutrzejszym, nie za bardzo wiem co o nim myśleć więc nie myślę:) Mój zabieg mam ok. 70km od domu, a lekarz mówił że jeszcze w ten sam dzień będę wypisany. Mam pytanie czy nastąpiły u was jakieś „modyfikacje” w głosie bo i o takich słyszałem.:)
MARDUCK– no to masz kawałek od domu,wrocisz do domu a na nastepny zas z powrotem na zdjecie opatrunkow
ja tez slyszalam o tych modyfikacjach i wogole o przeroznych dziwnych i nawet strasznych rzeczach ;] ja osobiscie staram sie scisle stosowac do wskazowek lekarza ‚podobno 2 tyg po zabiegu sa najwazniejsze ale i caly miesiac pierwszy jest wazny, potem juz z gorki.mi jedyne co doskwieralo przez pierwsze dni to zatykanie nosa i uszu ‚teraz raz sie zatyka raz jest drozny,ale najbardziej mnie wkurza uczucie dretwienia nosa i zebow oraz ogolne uczucie ze ten nos ”mam”,takie sztuczne uczucie ‚po prostu go czuje,gdyby nie to uczucie zapomnialabym ze mialam cokolwiek robione .…eh same stresy ;] jeszcze 3tyg wegetacji
a ja juz po operacjii:D po narkozie sie dosc dobrze czulem, wypilem dwie kawki w szpitalu kanapeczke zjadlem i poszlem do domu:d operacje mialem w uk tam mieszkam, nie mam zadnych bandazy tylko w jednej przzegrodzie zelowy opatrunek ktory mi sie rozpuszcza a reszta w kremie i wg:d operacje mialem we wtorek, dzisiaj juz mi krew nie leci, tylko wlasnie to dretwienie najgorsze i zeby tak samo.. raz zatkany nos raz bardziej drozny.. szwy tez sie rozpuszcza na kontrole ide dopiero po chyba 6 tygodniach dopiero chyba ze wystapia komplikacje jakies.. mam straszny katar ale lekarz mowil ze 7–10 dni i powinno byc duzo lepiej i ten bol, masakra, ale w koncu odczuwam jak to swietnie oddychac dwoma plucami, nie do opoisania:D pozdrawiam wszystkich, to nic strasznego:d
aha i strasznie mnie gardlo boli, mialem przez nie wkladana rurke z tlenem..:) ale papierosy pale,chociaz nie duzo..
zolwik-fajnie ze juz masz po,ja dzisiaj bylam zdjac szwy i wszystko jest ok poki co,do miesiaca ma sie wygoic a potem z gorki,oczywiscie dzis zapalilam papierosa bo mi powiedzieli ze juz moge ale bez przesady ;p ja tez mieszkalam w uk ‚3lata i wlasnie dlatego zrobilam w polsce ten zabieg bo wracam do uk w marcu a tam sie balam nie wiem czemu ‚gdzie dokladnie mieszkasz? jak widac tez potrafia to zrobic ;p a balam sie bo chorowalam tam na ucho chyba z rok i nikt mi nie pomogl procz faszerowania tabletkami dlatego nosa tym bardziej bym im nie dala ;p z tym dretwieniem to sie przygotuj ze troche potrwa,ja nadal to mam ale to normalne moze trwac nawet miesiac lub dluzej ‚dopoki nos calkowicie sie nie zaleczy,ja czuje sie juz super i czekam az minie ten najwazniejszy miesiac ‚wtedy bede naprawde spokojna .nadal mam lezec i smarowac nos mascia .pozdrawiam aha ps.przez pierwszy tydzien lepiej nie pal,mi dzis powiedzieli ze bardo dobrze ze 1 tydzien po zabiegu nie palilam bo moglabym sie dorobic krwiaka w nosie ‚teraz tez niby odradzali ale jak czasem jednego zapale to niby ok ‚jednak lepiej dmuchac na zimne ;p
aha jeszcze jedno z tym katarem,ja mam ciagle katar ‚schodzi wszystko ‚jedni maja kilka dni inni tygodni,takze w woli informacji jesli ktos po miesiacu nadal by mial katar ale ogolnie z nosem wszystko ok to bez paniki.dowiedzialam sie ze calkowita droznosc nosa ma nastapic 3mce po zabiegu,do tej pory roznie moze byc ‚buzka ;]
A więc ja opowiem swoją historię :
Jedyne co pamiętam to jak zasuwałem na blok operacyjny widząc tylko sufit (tak jak w niektórych filmach) oraz ciepłe dłonie pielęgniarki przypinającej mi tego dziwnego motyla do dłoni:) później standard wybudzanie , nudności i wgle. Teraz jestem jakieś 27 godzin po zabiegu cieknie mi z nosa krew po wyciągnięciu opatrunków, w owym nosie mam jakieś plastikowe płytki dzięki którym mam nos jak niektórzy murzyni. Ponadto jestem jak sparaliżowany, aby położyć się na łóżku muszę wołać mamę by mi pomogła.
Na starcie zostałem narkozę nawet nie wiem kiedy odleciałem
Dla tych którzy będą mieć zabieg:
nie bójcie się zabiegu:)
bójcie się tygodnia po nim:)
dla mnie najgorsze byly te bandaze w nosie przez 2dni,nie wiem czy wytrzymalabym 3 dzien ;p ale nie chodzi o bol tylko to zapchanie i niewygode,w samym zabiegu jak dla mnie bolu bylo najmniej,mniej bolalo niz po wyrwaniu zeba a ja sie boje jakichkolwiek zabiegow ‚takze dacie rade,tydzien po zdjeciu bandazy dla mnie byl ok,jedynie skrzepy w nosie sie robia ktorych nie wolno wysmarkiwac,czuc to dretwienie itp ale zadnego bolu,maly dyskomfort jest bo trzeba bardzo uwazac na nos,zwlaszcza podczas spania,mnie kark bolal jak nie wiem od spania na polsiedzaco ;] ale juz spie na boku tylko tez na podparciu,a najprzyjemniejsze uczucie to wlasnie wyjmowanie bandazy z nosa,owszem nieprzyjemne tym bardziej ze ja mialam je naprawde gleboko bo mialam tez usuwany kawalek zatoki,ale bezbolesne ‚no moze minimalnie ale ulga ktora przychodzi z momentem ich usuniecia jest wrecz nie do opisania ;p mimo skrzepow ‚kataru ktory nadal mam i okresowego zatykania to jest nic w porownaniu do tych bandazy w nosie,spi sie super wkoncu moglam oddychac moim kinolkiem;] no i nos ktory mialam 3krotnie wiekszy wrocil od razu do pierwotnego stanu (juz nigdy nie powiem ze mam duzy nos bo w tych bandazach to dopiero byl ogromny)a teraz prawie 2 tyg po zabiegu czuje sie jak nowa ;] az trudno mi uwierzyc ze ktos mi tam dlutowal i trzaskal mlotkiem ‚wedlug mnie niesamowita technika zabiegu,bo w tak krotkim czasie a nos jak nie ruszany,jdynie czuc maly bol w srodku i nadal trzeba uwazac na urazy,nie schylac sie itd itp ‚jesli wyzdrowieje bez zadnych groznych komplikacji to juz teraz powiem ze poddalabym sie temu zabiegowi poraz drugi bez problemu,nie taki diabel straszny,dbajcie o noski a sie wygoja
ja pierdol… hu… myslalem ze bd dobrrze a tu dupa. Oddycha mi sie tak samo jak przed operacja. Po sciagnieciu wacików czułem różnice jednak to było tylko przez chwile bo potem sie zrobił strup. Jednak gdy mi sciagnąl to i tak czułem ze ta stara dziorka lepiejn oddycha niż ta \nowa\, ale jakby tak sie utrzymywało to i tak było by dobrze– czułem różnice. Teraz jestem ponad tydzien po operacji i gówno ODDYCHAM TAK SAMO JAK PRZED OPERACJĄ CZYLI PRZEZ JEDNA DZIORKE:(. Czasem sie zdarzy ze sie odblokuje na chwiel ale i tak nie jest taka jak ta stara dziorka, czuje ze jest ona w czesci zablokowana. Jutro jade na wyciągniecie szwa rano. A co do tych masci to mi zadnych nie przepisał. Niewiem może za rok pojde dalej na ta hu..nie ale napewno na znieczolenie całkowite bo pierdziele sie tam meczycz i konac z bolu.
ja pierdol… hu… myslalem ze bd dobrrze a tu dupa. Oddycha mi sie tak samo jak przed operacja. Po sciagnieciu wacików czułem różnice jednak to było tylko przez chwile bo potem sie zrobił strup. Jednak gdy mi sciagnąl to i tak czułem ze ta stara dziorka lepiejn oddycha niż ta „nowa”, ale jakby tak sie utrzymywało to i tak było by dobrze– czułem różnice. Teraz jestem ponad tydzien po operacji i gówno ODDYCHAM TAK SAMO JAK PRZED OPERACJĄ CZYLI PRZEZ JEDNA DZIORKE:(. Czasem sie zdarzy ze sie odblokuje na chwiel ale i tak nie jest taka jak ta stara dziorka, czuje ze jest ona w czesci zablokowana. Jutro jade na wyciągniecie szwa rano. A co do tych masci to mi zadnych nie przepisał. Niewiem może za rok pojde dalej na ta hu..nie ale napewno na znieczolenie całkowite bo pierdziele sie tam meczycz i konac z bolu.
lol-a czy lekarz cie nie uprzedzil ze nos po zabiegu moze sie przytykac nawet kilka tygodni?to nie ma tak hop siup,mi juz zeszlo troche z zatok i czuje sie o niebo lepiej,jestem 2tyg po zabiegu ale mi sie rowniez przytyka, w woli informacji calkowita droznosc nosa nastepuje po 2,3 miesiacach po zabiegu,po tym okresie mozna dopiero stwierdzic jaki jest efekt,niestety trzeba byc cierpliwym.ja jade jutro na kontrole bo mam jakas mala kulke w nosie co boli,zaraz przy wylocie nosa w jednej dziurce i niepokoi mnie to troche.a tak ogolnie jest lepiej ale to dopiero 2tyg,sluzowka sie goi nawet 6tyg wiec jak pisalam trzeba sie uzbroic w cierpliwosc.tez mi ciezko z tym i jest to niewygodne ale czasu juz nie cofne ;p
wrocilam z kontroli,tak jak lekarz to ujał moj nos wyglada w srodku jak sztuczny ;p jest idealnie prosty,co za ulga a to czego sie obawialam w nosie to powiekszona malzowina nosowa i mam tego nie dotykac.jestem 2tyg po zabiegu nos jak mowilam nadal sie zapycha a dzis lekarz potwierdzil ze bedzie sie zatykal jeszcze nawet 3tygodnie takze sie tym nie martwcie,wazne aby sie dobrze goil
aha no nie wiem ale wątpie że coś sie zmieni dzisiaj bylem na kontroli i przypisała mi jakieś maśc no i nie wiem moze moze ale wątpie za miesiąc znowu do kontroli sie zobaczy najwyzej pójde jeszcze raz na to i przy okazji nos troche nastawią. Bo ordynator gadał ze jakbym mieł na narkozie to on by to zrobil 2 na raz a ze bylem zapisany na czesciowym to mi robił tylko przegrode
ja tez mam masc,a teraz mam kupic wode morska,mowie ci ze nos sie udroznia do 3miesiecy wiec nie mysl o nastepnym zabiegu przed czasem,bo po 3miesiacach moze nos sie calkowicie odblokowac o to w tym chodzi tylko potrzeba czasu,co do narkozy to tak owszem pod narkoza moga ci zrobic zabiegi dwa naraz ale przygotuj sie wtedy na gorszy okres leczenia bo bedzie dluzszy ‚przegrode poraz drugi podobno mozna operowac 2,3miesiace po pierwszym zabiegu ale nie jestem pewna,ja narazie o tym nie mysle bo to dopiero 2tyg po a 3miesiac od zabiegu minie mi pod koniec kwietnia i wtedy sie okaze ;p ‚poki co mysle aby ta malzowina w nosie mi sie nie powiekszyla bo jesli sie powiekszy to kolejny zabieg aby ja zmniejszyc .oby nie ;p.powodzenia