Zabieg prostowania przegrody nosowej – fakty i mity

Na moim blogu więk­szość wpisów jest na temat Linuksa czy też tema­tów „około­kom­pu­te­ro­wych”, dzisiaj zdecy­do­wa­łem się jednak napi­sać o czymś zupeł­nie innym. W końcu mottem bloga jest również „o wszyst­kim co się nawinie”.

W Inter­ne­cie znaleźć można kupę bzdur na temat zabiegu prosto­wa­nia prze­grody noso­wej: stra­sze­nie o wiel­kim bólu, wale­niu młotem w nos, łamaniem „na żywca”, bez znie­czu­le­nia, kału­żach krwi, tygo­dniach w szpi­talu itd. Na forach inter­ne­to­wych jest tego aż nadto.

Sam prze­sze­dłem ten zabieg kilka dni temu. Jest to temat trochę osobi­sty, ale myślę, że warto niektó­rych „uświa­do­mić”. Posta­ram się opisać jak to wygląda z możli­wie najwięk­szą ilością szczegółów.

Wpis ten dedy­kuję wszyst­kim tym, którzy muszą iść na zabieg, ale nie idą – bo się boją :)

Rozpo­zna­nie

Prze­groda nosowa skrzy­wia się najczę­ściej w wyniku urazu (bójki, „akro­ba­cje” po pija­nemu itd.) Nie jest to jednak regułą. Niektó­rym skrzy­wia się prze­groda podczas normal­nego wzro­stu (ale to rzadko). Moją przy­czyną pobytu (i reszty osob­ni­ków na oddziale) był oczy­wi­ście uraz sprzed kilku lat.

Po czym poznać, że z prze­grodą jest coś nie tak? Mimo, że mamy wizu­al­nie prosty nos ciągle mamy katar, czer­wone gardło, anginy co jakiś czas, chra­piemy :P Zwykły lekarz pierw­szego kontaktu jest już w stanie ocenić, że z prze­grodą jest coś nie tak. Jeżeli mu się nie chce sprawdzać/coś nas niepo­koi, bierzemy od niego skie­ro­wa­nie do laryn­go­loga żeby sie upewnić.

Laryn­go­log ocenia czy prze­groda jest na tyle skrzy­wiona, że nadaje się do zabiegu, czy lepiej to zosta­wić. Obec­nie nie czeka się z zabie­giem aż ktoś prze­sta­nie rosnąć (do ok. 21 roku życia) – zabieg wyko­nuje się jak najprę­dzej. Od laryn­go­loga dosta­jemy skie­ro­wa­nie na zabieg. Jest on oczy­wi­ście w cało­ści refun­do­wany. Czeka się ok. 1–2 miesięcy.

Przy­go­to­wa­nia

Aby nas wzięto na stół należy speł­nić kilka kryteriów:

  1. Musimy być zaszcze­pieni prze­ciwko żółtaczce typu B (WZW B), a przy­naj­mniej po 2 dawkach (druga dawka po miesiącu od pierw­szej, koszt 1 dawki to ok. 40 zł).
  2. Należy mieć wyle­czone zęby (tu chodzi raczej o jakieś wiel­kie ubytki, stany zapalne).
  3. Nie możemy być chorzy, czyli żadnej grypy itd.
  4. Jeżeli leczymy się na jakąś prze­wle­kłą chorobę, to pole­cam u leka­rza prowa­dzą­cego nasze lecze­nie zała­twić zaświad­cze­nie na co się leczymy i jakie przyj­mu­jemy leki.
  5. Na kilka dni przed plano­wa­nym zabie­giem musimy wyko­nać kilka badań krwi. Są to (nie zawsze laryn­go­lo­dzy każą robić wszystkie):
    • grupa krwi,
    • morfo­lo­gia,
    • czas kaolinowo-kefalinowy (czyli po prostu czas krzep­nię­cia krwi),
    • glukoza,
    • poziom sodu i potasu.

Dzień zabiegu

Takimi zabie­gami zajmują się szpi­tale z oddzia­łami tzw. chirur­gii krót­ko­ter­mi­no­wej. Ja byłem w Miko­ło­wie (opero­wał dr otola­ryn­go­log Wojciech Ścier­ski – ma opinię świet­nego fachowca). Opiszę jak to tam wyglą­dało. Gdzie indziej pewno jest podobnie.

W dzień zabiegu wolno jeść tylko do godz. 8:00 jakieś „lekkie” śniada­nie. W szpi­talu stawiamy się o 11:00 rano z wyni­kami badań, skie­ro­wa­niem i kartą chipową.
Pielę­gniarka spisuje nasze dane, prze­pro­wa­dza tzw. wywiad epide­mio­lo­giczny (na co choro­wa­li­śmy, czy mamy tatu­aże, czy i kiedy mieli­śmy jakieś zabiegi opera­cyjne, czy mamy jakieś nałogi).
Zosta­jemy zapro­wa­dzeni do sali, prze­bie­ramy się w swoje piżamy :)
Ok. 12:00 pielę­gniarka zakłada nam wenflon (nie bać się, nie boli, tylko trochę prze­szka­dza).
Ok. 12:30 rozmowa z aneste­zjo­lo­giem. Jeste­śmy pytani o wzrost, wagę, skłon­ność do dener­wo­wa­nia się, przyj­mo­wane leki. Na tej podsta­wie aneste­zjo­log ustala rodzaj i dawkę środków znie­czu­la­ją­cych. Obec­nie nie stosuje się raczej znie­czu­le­nia ogól­nego (duże obcią­że­nie dla orga­ni­zmu), a coś w rodzaju „półsnu” plus do tego znie­czu­le­nie miej­scowe.
Ok. 13:00 rozmowa z laryn­go­lo­giem. Mamy tłuma­czone jak mniej więcej będzie wyglą­dał zabieg.
Dosta­jemy do prze­bra­nia „górę” od piżamy (taka fajna sznu­ro­wana :P ), „dół” ze swojej możemy zosta­wić (czyli mitem jest, że biega się z „gołym tyłkiem”).
Bierzemy w tabletce „głupiego jasia”. Nie można wsta­wać z łóżka, bo nas może nagle „ściąć”. Na różnych ludzi działa różnie. Jeden koleś zasnął, drugi się w sufit tylko patrzył. Ja miałem efekt podobny do wypi­cia ok. 3 piw (czyli ogólne rozluź­nie­nie :) ). Ważne, że pozby­wamy się nerwów.
Należy pamię­tać o tym, że współ­cze­sna medy­cyna nie daje pacjen­towi za dużo cier­pieć. Na każdym kroku dosta­jemy środki prze­ciw­bó­lowe.
Ok. 14:00 prze­wożą nas na salę opera­cyjną. Zabieg prze­biega nie na stole, a na takim fotelu z podpar­ciem na głowę. Przy­le­piają czuj­niki pracy serca, lewą rękę przy­pi­nają nam do ciśnie­nio­mie­rza, prawą przy­wią­zują pasem. Potem dopiero się dowie­dzia­łem, że chodzi o to, żeby czasem krzywdy nie zrobić leka­rzowi :) Dosta­jemy przez wenflon „półu­sy­piacz”. W czasie gdy zaczyna dzia­łać dosta­jemy znie­czu­le­nie miej­scowe w nos (ukłu­cie trochę czuć). Następ­nie wpychają nam opatrunki do nosa, a dalej to nie wiem, bo film się „urywa”. Tracimy kontakt z tym co się dzieje na sali. Czasem mamy wraże­nie, że nam się śni sala opera­cyjna :P Jednym słowem jeste­śmy bardziej naćpani niż ci na dwor­cach (oni przy­naj­mniej wiedzą mniej więcej gdzie są :) ). Zabieg trwa 30–40 min.
Docho­dzimy do siebie już na sali. Nos mamy usztyw­niony opatrun­kami. W ustach posmak krwi :) Po jakimś czasie znie­czu­le­nie prze­staje dzia­łać i dosta­jemy od razu Keto­nal przez wenflon (bardzo silny środek prze­ciw­bó­lowy).
Ok. 23:00 dosta­jemy środek nasenny (zazwy­czaj domię­śniowo :) ). Trudno jest zasnąć, gdyż niewy­god­nie oddy­cha się przez usta.

Dzień po zabiegu

O godz. 6:00 pobudka – pomiar tempe­ra­tury ciała.
7:00 oglę­dziny laryn­go­loga. Pyta się co kogo boli. Jednego kole­sia bolały zęby, mnie trochę ucho, kogoś tam ogól­nie głowa. Nie są to bóle mocne, po prostu mamy całe zatoki w środku poza­py­chane.
Pomię­dzy godz. 8:00 a 9:00 wypisy do domu. Rozpo­zna­nie choroby ma fajną nazwę po łacinie: devia­tio septi nasi. Na deser dosta­jemy receptę na maść do nosa i anty­bio­tyk. Dosta­jemy zwolnienie/L4.
Całko­wity czas pobytu w szpi­talu to ok. 22 godziny.

Bezsenna noc w domu. Jeżeli ktoś umiał spać przez dłużej niż 2 godz. to gratu­luję :)

2 dni po zabiegu

W godz. popo­łu­dnio­wych zgła­szamy się do laryn­go­loga w celu usunię­cia opatrun­ków. Jest to nie tyle bole­sna, co dosyć nieprzy­jemna sprawa. Sami zdzi­wi­cie się ile można w nosie „upchać” czegoś w rodzaju sznu­ró­wek. Przez chwilę możemy swobod­nie oddy­chać zanim nie zacznie lecieć krew.
Smaru­jemy maściami (a raczej wcią­gamy). Bierzemy anty­bio­tyki – trochę słabo się po nich można czuć.

Następne kilka dni…

Nie wycho­dzimy nigdzie przez kilka dni aż się trochę zale­czy.
Chodzimy do laryn­go­loga 2–3 razy w celu wycią­ga­nia zakrze­pów (niebo­le­sne tylko nieprzy­jemne).
Cieszymy się z korzy­sta­nia z płuc w pełnym zakre­sie :)
Musi­cie mi uwie­rzyć, że WARTO BYŁO!
Kształt nosa raczej nie zmie­nia się (od tego są opera­cje plastyczne, ale za nie już trzeba słono płacić: 2–3 tys. zł), polep­sza się tylko droż­ność nosa.

Trochę was teraz postra­szę. Nie są to moje wymy­sły, a tylko to co mi powie­dział laryn­go­log: Młodzi ludzie z krzy­wymi prze­gro­dami „doła­pują” powie­trze ustami, czyli nic im się nie dzieje. Jednak ludzie starsi o tym zapo­mi­nają, przez co serce zaczyna szyb­ciej bić. W skraj­nych sytu­acjach nastę­puje prze­rost lewej komory serca (mięsień obcią­żony wysił­kiem powięk­sza się). Może to dopro­wa­dzić do zawału serca… lecz tak jak mówię – w skraj­nych sytuacjach.

Mam nadzieję, że wyja­śni­łem na czym to polega, a niezde­cy­do­wa­nych — zdecy­do­wa­łem :)

Pamię­taj­cie: NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ.

P.S.: Komen­ta­rzy jest tyle, że zaczęły żyć własnym życiem i nie jestem w stanie nad nimi zapa­no­wać. Czytaj­cie na własną odpowiedzialność.

Podobne wpisy:

  1. Ubuntu i znika­jące “Wyłącz kompu­ter” i “Uruchom ponownie”
  2. Jesz­cze żyję, spokojnie :-)
  3. Śpiechu goes Hyper Threading
  4. Foto­re­la­cja z urlopu (1–17.08.2008)

375 Comments

1 ... 6 7 8
  • 1
    lol
    14 stycznia 2012 - 17:16 | Permalink

    thx for info kurde paso­wa­łoby mi jesz­cze zeby kość mi złamali i nos nasta­wili bo troche krzywy

  • 2
    missshadow871
    23 stycznia 2012 - 17:34 | Permalink

    juz jutro jade do szpi­tala ‚jestem troche posrana ale sie tez ciesze ;p napi­sze jak bedzie po wszyst­kim ‚od wrze­snia na to czeka­lam ‚3majcie kciuki ;)

  • 3
    lol
    23 stycznia 2012 - 19:02 | Permalink

    hehe ja w piatek i tez sie nie moge docze­kać napisz co i jak

  • 4
    missshadow871
    23 stycznia 2012 - 20:36 | Permalink

    napi­sze na pewno ‚godziny mijaja i mam coraz wiek­szego stra­cha ‚mam nadzieje ze glupi jas zala­twi sprawe bo ja jestem straszna histe­ryczka ;p

  • 5
    missshadow871
    25 stycznia 2012 - 17:25 | Permalink

    No i jestem po ‚i moje zdanie NIGDY WIECEJ! Ale nie chodzi o ból ‚tylko o dyskom­fort po zabiegu.
    Wiec w szpi­talu bylam o 7.30,dostalam łóżko,nastepnie bada­nie krwi,cisnienie,wrocilam na sale,ciagle na czczo,po 2godzinach byly wyniki i usly­sza­lam ze ide na zabieg wkrotce.
    Najpierw wlozono mi cieniut­kie ‚dlugie sznurki,czyms nasa­czone do nosa,ale to bylo spoko,nastepnie glupiego jasia dosta­lam w formie 3 zastrzy­kow w pupe,jeden po drugim i jesli chodzi o bol to bylo najgorsze,tak glupie zastrzyki ;) po 40min zaczelo mi sie krecic w glowie i poszlam na fotel.Zabieg trwal 40-50min,dostalam kilka zastrzy­kow w nos ale nie byly bolesne,normalne uklucie,potem bylo juz tylko duzo krwi,skrobanie,wycinanie i trza­ska­nie mlotkiem,dziwne uczu­cie ale podkre­slam ze nic nie bolalo,ja jednak mialam jesz­cze taki kolec przy prze­gro­dzie ‚tez zostal usuniety i kawa­lek zatoki klinowej,to akurat nie bylo fajne,zrobiono mi to z dobrego uczynku ‚nie obowiazku,mialam tak wszystko pokre­cone gleboko w tyle i przez tego kolca i ta zatoke nie moglam tam dostac znie­czu­le­nia i jakies 5min mialam robione na zywca,ale ten glupi jas dal temu rade,serio ‚mowi­lam tylko czasem ze boli ale bol do znie­sie­nia byl,prawie zemdla­lam na koniec ale to tylko przez te zatoki,mialam grze­bane przy samej czaszce i dlatego mdlalam,ale nie z bolu,nawet sie smia­lam troche ‚dosta­lam kroplowke,ocuciła mnie,i na koniec bandaze do nosa i DO WSZYSTKICH KTORZY SIE TAK BARDZO BOJA TEGO ZABIEGU JAK JA-A BALAM SIE OKROPNIE-NIC NIE BOLI,DZIWNE UCZUCIE ALE BEZBOLESNE,A NAJGORSZE SA BANDAZENOSIE,TYLKO DLATEGO ZE NOS JEST 3RAZY WIEKSZY,TAK WYPCHANY ZE NIC NIE CZUJE CO JEM,LEDWO GRYZE,LEDWO MOWIETAKI NABRZMIALY TEN NOS,SPAC TRUDNO ALE DA SIEJA SIE OBESZLAM BEZ SRODKOW PRZECIWBOLOWYCH DO SAMEGO WYJSCIA ZE SZPITALA,TYLKO TEN DYSKOMFORT ZATKANEGO WIELKIEGO KINOLA ;P nie bojcie sie ‚ja bylam blada jak na to szlam,nie spalam dni przed a jak sie okazalo bylo spoko,sam zabieg nie jest okropny,boje sie scia­ga­nia bandazy jutro,to ponoc boli i pamie­taj­cie ze ja mialam bardzo pokrę­cona prze­grode plus usuwa­nie zatoki klino­wej a dalam rade bez table­tek itd itp.bojcie sie tylko dyskom­fortu ;p jest to tak meczace az sie plakac chce momentami,jutro napi­sze jak poszlo z banda­zami ;) oby to wszystko nie poszlo na marne :) dodam ze kicha dzis jak glupia ale buzia to roobie aby nosa nie uszko­dzic ‚tak swedzi w nosie ze masakra,kobieta z mojej sali tez kichla ale to ostro nosem a dzis zdjeli jej bandaze i wszystko ma ok,trzymajcie kciuki za jutrzej­szy dzien ;]

  • 6
    missshadow871
    26 stycznia 2012 - 20:23 | Permalink

    czesc,bandaze wyjete,ulga niesamowita,nadal czuc dyskomfort,troszke boli nos i glowa,krewka leci ale wkoncu oddy­cham nosem i spie normal­nie ‚nie moge sie docze­kac az sie to zagoi ale trzeba byc cierpliwym,ja duzo spie i wszyst­kim to polecam,dzisiaj kobieta wrocila na oddzial bo miala silny krwo­tok az jej na uszy poszlo,a to dlatego ze ja wypi­sa­liw ponie­dzia­lek a ona juz w srode na zakupy pole­ciala do biedronki ‚wiec z tym nie ma zartow, na nowo wpychali jej bandaze na swieze rany,masakra ‚ja za tydzien jade na zdje­cie szfow,do tego czasu wstane tylko do kibelka,wole prze­spac 2tyg ale zeby sie tylko wygo­ilo bez komplikacji,zycze wam powo­dze­nia i trzy­maj­cie kciuki,bede sledzic to forum.

  • 7
    lol
    30 stycznia 2012 - 12:26 | Permalink

    elo ja juz dzisiaj w domu ale mowie wam była masa­kra
    radze wam nie róbcie tego na znie­czu­le­niu miej­sco­wym. Zabieg trwał jakieś 20 min. robi­łem to na znie­czu­le­niu miej­co­wym a bolało jak szlak mysla­lem ze sie tam z bólu posram. Przed zabie­giem dała tabletke jakas i głupiego jaśka w dupe (piekło), potem doktorka zabrała mnie na zabieg po glupim jesku jednak nic mi nie było. Potem zaczął sie kosz­mar. Dała znie­czu­le­nie w nos jednak mimo to wszystko czułem, wszyst­kie zadra­pa­nia wszystko wszystko.Jednak zabieg sie udał i pomimo ze tyle wycier­pia­łem mówie wam opła­cało sie. Zabieg robiła dr.Sieradzka. Pole­cam szpi­tal w sanoku mimo sprzetu z przed wojny.

  • 8
    missshadow871
    30 stycznia 2012 - 20:35 | Permalink

    hej ‚ja juz tydzien po zabiegu i nie zaluje czuje sie coraz lepiej,”lol” dlaczego nie mowi­les lekarce ze cie boli?ja mialam miej­scowe takze,dlutowanie,skrobanie,walenie mlot­kiem i nic nie bolalo a jak zabo­lalo to mowi­lam i od razu dosta­wa­lam kolejny zastrzyk,ja mialam robione na śląsku w Dąbro­wie Górni­czej u ordy­na­tora Mariu­sza Oleksiaka,polecam wszyst­kim ze slaska,super specjalista.

  • 9
    zolwik
    31 stycznia 2012 - 00:19 | Permalink

    a ja za 13 godzin mam sie stawic w szpi­talu, juz sie boje:D napi­sze pozniej jak bylo.. tylko mnie gardlo troche boli nie wiem jak to bedzie.. w polud­nie sie okaze:D a opera­cje mam za granica.…

  • 10
    missshadow871
    31 stycznia 2012 - 20:15 | Permalink

    ja tez mialam robic za granica ale zdecy­do­wa­lam sie w polsce,najbardziej wkurza mnie ten okres gojenia,sam zabieg dla mnie nie byl straszny ani bolesny,najgorsze dla mnie byly te bandaze w nosie przez dwa dni ‚masa­kra jakas.teraz tydzien po zabiegu mam katar ‚wszystko mi schodzi,krwi juz dawno nie mam w nosie,masc dziala,ale nos mi jakby dretwieje czesto i tez mnie to wkurza,raz mnie swedzi raz dretwieje wraz z zebami ‚i to ze lepiej ciagle lezec nic nie robic,juz tak tydzien leze i mnie skreca,zapalic fajeczki tez nie mozna,kolejna masa­kra ;p ale poju­trze na zdje­ciu szwow zoba­czymy co mi powie­dza ‚oby sie dobrze goilo i szybko bo chce juz normal­nie funk­cjo­no­wac a nie na kazdym kroku uwazac na ten nos ;] powo­dze­nia wszystkim

  • 11
    missshadow871
    1 lutego 2012 - 13:25 | Permalink

    a czy ktos z was pali papierosy?ja przed zabie­giem mowi­lam ze pale od pol paczki do paczki dziennie.…rano przed zabie­giem wypa­li­lam 2 fajki ‚od tamtej pory nie pale bo nie wolno jak sie goi nos,tylko jedni mi mowia ze mam nie palic miesiac az sie chrzastka zrosnie a inni ze tydzien lub 2tyg po zabiegu.jak to wkoncu jest?nie ukry­wam ze rzuci­la­bym bo juz kiedys nie pali­lam 3lata a teraz mam okazje,jednak po tygo­dniu bez fajki jakos chce mi sie jesz­cze bardziej,nie wiem jak dlugo wytrzy­mam a nie chce nara­zac nosa poki sie nie zagoi .

  • 12
    Marduck
    1 lutego 2012 - 21:05 | Permalink

    Witam:) Ja również będę mieć prze­pro­wa­dzony owy zabieg w dniu jutrzej­szym, nie za bardzo wiem co o nim myśleć więc nie myślę:) Mój zabieg mam ok. 70km od domu, a lekarz mówił że jesz­cze w ten sam dzień będę wypi­sany. Mam pyta­nie czy nastą­piły u was jakieś „mody­fi­ka­cje” w głosie bo i o takich słyszałem.:)

  • 13
    missshadow871
    1 lutego 2012 - 21:58 | Permalink

    MARDUCK– no to masz kawa­łek od domu,wrocisz do domu a na nastepny zas z powro­tem na zdje­cie opatrun­kow ;) ja tez slysza­lam o tych mody­fi­ka­cjach i wogole o prze­ro­znych dziw­nych i nawet strasz­nych rzeczach ;] ja osobi­scie staram sie scisle stoso­wac do wska­zo­wek leka­rza ‚podobno 2 tyg po zabiegu sa najwa­zniej­sze ale i caly miesiac pierw­szy jest wazny, potem juz z gorki.mi jedyne co doskwie­ralo przez pierw­sze dni to zaty­ka­nie nosa i uszu ‚teraz raz sie zatyka raz jest drozny,ale najbar­dziej mnie wkurza uczu­cie dretwie­nia nosa i zebow oraz ogolne uczu­cie ze ten nos ”mam”,takie sztuczne uczu­cie ‚po prostu go czuje,gdyby nie to uczu­cie zapo­mnia­la­bym ze mialam cokol­wiek robione .…eh same stresy ;] jesz­cze 3tyg wegetacji

  • 14
    zolwik
    2 lutego 2012 - 14:00 | Permalink

    a ja juz po operacjii:D po narko­zie sie dosc dobrze czulem, wypi­lem dwie kawki w szpi­talu kana­peczke zjadlem i poszlem do domu:d opera­cje mialem w uk tam miesz­kam, nie mam zadnych bandazy tylko w jednej przze­gro­dzie zelowy opatru­nek ktory mi sie rozpusz­cza a reszta w kremie i wg:d opera­cje mialem we wtorek, dzisiaj juz mi krew nie leci, tylko wlasnie to dretwie­nie najgor­sze i zeby tak samo.. raz zatkany nos raz bardziej drozny.. szwy tez sie rozpusz­cza na kontrole ide dopiero po chyba 6 tygo­dniach dopiero chyba ze wysta­pia kompli­ka­cje jakies.. mam straszny katar ale lekarz mowil ze 7–10 dni i powinno byc duzo lepiej i ten bol, masa­kra, ale w koncu odczu­wam jak to swiet­nie oddy­chac dwoma plucami, nie do opoisania:D pozdra­wiam wszyst­kich, to nic strasznego:d

  • 15
    zolwik
    2 lutego 2012 - 14:02 | Permalink

    aha i strasz­nie mnie gardlo boli, mialem przez nie wkla­dana rurke z tlenem..:) ale papie­rosy pale,chociaz nie duzo..

  • 16
    missshadow871
    2 lutego 2012 - 18:31 | Permalink

    zolwik-fajnie ze juz masz po,ja dzisiaj bylam zdjac szwy i wszystko jest ok poki co,do miesiaca ma sie wygoic a potem z gorki,oczywiscie dzis zapa­li­lam papie­rosa bo mi powie­dzieli ze juz moge ale bez prze­sady ;p ja tez miesz­ka­lam w uk ‚3lata i wlasnie dlatego zrobi­lam w polsce ten zabieg bo wracam do uk w marcu a tam sie balam nie wiem czemu ‚gdzie doklad­nie miesz­kasz? jak widac tez potra­fia to zrobic ;p a balam sie bo choro­wa­lam tam na ucho chyba z rok i nikt mi nie pomogl procz fasze­ro­wa­nia tablet­kami dlatego nosa tym bardziej bym im nie dala ;p z tym dretwie­niem to sie przy­go­tuj ze troche potrwa,ja nadal to mam ale to normalne moze trwac nawet miesiac lub dluzej ‚dopoki nos calko­wi­cie sie nie zaleczy,ja czuje sie juz super i czekam az minie ten najwa­zniej­szy miesiac ‚wtedy bede naprawde spokojna .nadal mam lezec i smaro­wac nos mascia .pozdra­wiam aha ps.przez pierw­szy tydzien lepiej nie pal,mi dzis powie­dzieli ze bardo dobrze ze 1 tydzien po zabiegu nie pali­lam bo mogla­bym sie doro­bic krwiaka w nosie ‚teraz tez niby odra­dzali ale jak czasem jednego zapale to niby ok ‚jednak lepiej dmuchac na zimne ;p

  • 17
    missshadow871
    2 lutego 2012 - 18:35 | Permalink

    aha jesz­cze jedno z tym katarem,ja mam ciagle katar ‚scho­dzi wszystko ‚jedni maja kilka dni inni tygodni,takze w woli infor­ma­cji jesli ktos po miesiacu nadal by mial katar ale ogol­nie z nosem wszystko ok to bez paniki.dowiedzialam sie ze calko­wita droznosc nosa ma nasta­pic 3mce po zabiegu,do tej pory roznie moze byc ‚buzka ;]

  • 18
    Marduck
    3 lutego 2012 - 20:57 | Permalink

    A więc ja opowiem swoją histo­rię :
    Na star­cie zosta­łem narkozę nawet nie wiem kiedy odle­cia­łem :) Jedyne co pamię­tam to jak zasu­wa­łem na blok opera­cyjny widząc tylko sufit (tak jak w niektó­rych filmach) oraz ciepłe dłonie pielę­gniarki przy­pi­na­ją­cej mi tego dziw­nego motyla do dłoni:) później stan­dard wybu­dza­nie , nudno­ści i wgle. Teraz jestem jakieś 27 godzin po zabiegu ciek­nie mi z nosa krew po wycią­gnię­ciu opatrun­ków, w owym nosie mam jakieś plasti­kowe płytki dzięki którym mam nos jak niektó­rzy murzyni. Ponadto jestem jak spara­li­żo­wany, aby poło­żyć się na łóżku muszę wołać mamę by mi pomogła.

    Dla tych którzy będą mieć zabieg:
    nie bójcie się zabiegu:)
    bójcie się tygo­dnia po nim:)

  • 19
    missshadow871
    3 lutego 2012 - 21:48 | Permalink

    dla mnie najgor­sze byly te bandaze w nosie przez 2dni,nie wiem czy wytrzy­ma­la­bym 3 dzien ;p ale nie chodzi o bol tylko to zapcha­nie i niewygode,w samym zabiegu jak dla mnie bolu bylo najmniej,mniej bolalo niz po wyrwa­niu zeba a ja sie boje jakich­kol­wiek zabie­gow ‚takze dacie rade,tydzien po zdje­ciu bandazy dla mnie byl ok,jedynie skrzepy w nosie sie robia ktorych nie wolno wysmarkiwac,czuc to dretwie­nie itp ale zadnego bolu,maly dyskom­fort jest bo trzeba bardzo uwazac na nos,zwlaszcza podczas spania,mnie kark bolal jak nie wiem od spania na polsie­dzaco ;] ale juz spie na boku tylko tez na podparciu,a najprzy­jem­niej­sze uczu­cie to wlasnie wyjmo­wa­nie bandazy z nosa,owszem nieprzy­jemne tym bardziej ze ja mialam je naprawde gleboko bo mialam tez usuwany kawa­lek zatoki,ale bezbo­le­sne ‚no moze mini­mal­nie ale ulga ktora przy­cho­dzi z momen­tem ich usunie­cia jest wrecz nie do opisa­nia ;p mimo skrze­pow ‚kataru ktory nadal mam i okre­so­wego zaty­ka­nia to jest nic w porow­na­niu do tych bandazy w nosie,spi sie super wkoncu moglam oddy­chac moim kinol­kiem;] no i nos ktory mialam 3krotnie wiek­szy wrocil od razu do pier­wot­nego stanu (juz nigdy nie powiem ze mam duzy nos bo w tych banda­zach to dopiero byl ogromny)a teraz prawie 2 tyg po zabiegu czuje sie jak nowa ;] az trudno mi uwie­rzyc ze ktos mi tam dluto­wal i trza­skal mlot­kiem ‚wedlug mnie niesa­mo­wita tech­nika zabiegu,bo w tak krot­kim czasie a nos jak nie ruszany,jdynie czuc maly bol w srodku i nadal trzeba uwazac na urazy,nie schy­lac sie itd itp ‚jesli wyzdro­wieje bez zadnych groznych kompli­ka­cji to juz teraz powiem ze podda­la­bym sie temu zabie­gowi poraz drugi bez problemu,nie taki diabel straszny,dbajcie o noski a sie wygoja :)

  • 20
    lol
    6 lutego 2012 - 17:30 | Permalink

    ja pier­dol… hu… mysla­lem ze bd dobr­rze a tu dupa. Oddy­cha mi sie tak samo jak przed opera­cja. Po scia­gnie­ciu waci­ków czułem różnice jednak to było tylko przez chwile bo potem sie zrobił strup. Jednak gdy mi scia­gnąl to i tak czułem ze ta stara dziorka lepiejn oddy­cha niż ta \nowa\, ale jakby tak sie utrzy­my­wało to i tak było by dobrze– czułem różnice. Teraz jestem ponad tydzien po opera­cji i gówno ODDYCHAM TAK SAMO JAK PRZED OPERACJĄ CZYLI PRZEZ JEDNA DZIORKE:(. Czasem sie zdarzy ze sie odblo­kuje na chwiel ale i tak nie jest taka jak ta stara dziorka, czuje ze jest ona w czesci zablo­ko­wana. Jutro jade na wycią­gnie­cie szwa rano. A co do tych masci to mi zadnych nie prze­pi­sał. Niewiem może za rok pojde dalej na ta hu..nie ale napewno na znie­czo­le­nie całko­wite bo pier­dziele sie tam meczycz i konac z bolu.

  • 21
    lol
    6 lutego 2012 - 17:32 | Permalink

    ja pier­dol… hu… mysla­lem ze bd dobr­rze a tu dupa. Oddy­cha mi sie tak samo jak przed opera­cja. Po scia­gnie­ciu waci­ków czułem różnice jednak to było tylko przez chwile bo potem sie zrobił strup. Jednak gdy mi scia­gnąl to i tak czułem ze ta stara dziorka lepiejn oddy­cha niż ta „nowa”, ale jakby tak sie utrzy­my­wało to i tak było by dobrze– czułem różnice. Teraz jestem ponad tydzien po opera­cji i gówno ODDYCHAM TAK SAMO JAK PRZED OPERACJĄ CZYLI PRZEZ JEDNA DZIORKE:(. Czasem sie zdarzy ze sie odblo­kuje na chwiel ale i tak nie jest taka jak ta stara dziorka, czuje ze jest ona w czesci zablo­ko­wana. Jutro jade na wycią­gnie­cie szwa rano. A co do tych masci to mi zadnych nie prze­pi­sał. Niewiem może za rok pojde dalej na ta hu..nie ale napewno na znie­czo­le­nie całko­wite bo pier­dziele sie tam meczycz i konac z bolu.

  • 22
    missshadow871
    6 lutego 2012 - 22:04 | Permalink

    lol-a czy lekarz cie nie uprze­dzil ze nos po zabiegu moze sie przy­ty­kac nawet kilka tygodni?to nie ma tak hop siup,mi juz zeszlo troche z zatok i czuje sie o niebo lepiej,jestem 2tyg po zabiegu ale mi sie rowniez przy­tyka, w woli infor­ma­cji calko­wita droznosc nosa naste­puje po 2,3 miesia­cach po zabiegu,po tym okre­sie mozna dopiero stwier­dzic jaki jest efekt,niestety trzeba byc cierpliwym.ja jade jutro na kontrole bo mam jakas mala kulke w nosie co boli,zaraz przy wylo­cie nosa w jednej dziurce i niepo­koi mnie to troche.a tak ogol­nie jest lepiej ale to dopiero 2tyg,sluzowka sie goi nawet 6tyg wiec jak pisa­lam trzeba sie uzbroic w cierpliwosc.tez mi ciezko z tym i jest to niewy­godne ale czasu juz nie cofne ;p

  • 23
    missshadow871
    7 lutego 2012 - 16:27 | Permalink

    wroci­lam z kontroli,tak jak lekarz to ujał moj nos wyglada w srodku jak sztuczny ;p jest ideal­nie prosty,co za ulga a to czego sie obawia­lam w nosie to powiek­szona malzo­wina nosowa i mam tego nie dotykac.jestem 2tyg po zabiegu nos jak mowi­lam nadal sie zapy­cha a dzis lekarz potwier­dzil ze bedzie sie zaty­kal jesz­cze nawet 3tygodnie takze sie tym nie martwcie,wazne aby sie dobrze goil ;)

  • 24
    lol
    7 lutego 2012 - 17:49 | Permalink

    aha no nie wiem ale wątpie że coś sie zmieni dzisiaj bylem na kontroli i przy­pi­sała mi jakieś maśc no i nie wiem moze moze ale wątpie za miesiąc znowu do kontroli sie zoba­czy najwy­zej pójde jesz­cze raz na to i przy okazji nos troche nasta­wią. Bo ordy­na­tor gadał ze jakbym mieł na narko­zie to on by to zrobil 2 na raz a ze bylem zapi­sany na czescio­wym to mi robił tylko przegrode

  • 25
    missshadow871
    7 lutego 2012 - 20:48 | Permalink

    ja tez mam masc,a teraz mam kupic wode morska,mowie ci ze nos sie udro­znia do 3miesiecy wiec nie mysl o nastep­nym zabiegu przed czasem,bo po 3miesiacach moze nos sie calko­wi­cie odblo­ko­wac o to w tym chodzi tylko potrzeba czasu,co do narkozy to tak owszem pod narkoza moga ci zrobic zabiegi dwa naraz ale przy­go­tuj sie wtedy na gorszy okres lecze­nia bo bedzie dluz­szy ‚prze­grode poraz drugi podobno mozna opero­wac 2,3miesiace po pierw­szym zabiegu ale nie jestem pewna,ja nara­zie o tym nie mysle bo to dopiero 2tyg po a 3miesiac od zabiegu minie mi pod koniec kwiet­nia i wtedy sie okaze ;p ‚poki co mysle aby ta malzo­wina w nosie mi sie nie powiek­szyla bo jesli sie powiek­szy to kolejny zabieg aby ja zmniej­szyc .oby nie ;p.powodzenia

  • 1 ... 6 7 8

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <p> <pre lang="" line="" escaped=""> <q cite=""> <strike> <strong>