Od razu mówię, że jestem dzisiaj w szoku! Pozytywnym ma się rozumieć
Pierwsza sprawa: Ilekroć próbowałem cokolwiek uruchomić pod Wine, to były szopki. Albo nie było jakichś plików dll, albo Internet Explorera albo… po prostu wyrzucało błąd. W najlepszym wypadku chodziło bardzo ślamazarnie.
Druga sprawa: Azureus zaczął mnie co raz bardziej denerwować. Ostatnio procesy Azureusa w spółce z Javą zajmowały 92 MB pamięci RAM! Zacząłem się poważnie zastanawiać czy to jest normalne. Okazało się, że sporo osób też tak ma.
Wobec tego chciałem przeprowadzić mały eksperyment i spróbować uruchomić najlepszy — moim zdaniem — klient BitTorrent dla Windows, czyli uTorrent. Zainstalowałem więc Wine przez Aplikacje -> Dodaj/Usuń…, ściągnąłem plik utorrent.exe (1.6.1 Standalone) i uruchomiłem. Od razu rada: Jak wam nie będzie się chciał uruchomić „dwuklikiem” za pomocą Wine, to prawym -> Otwórz za pomocą innej aplikacji… -> Własne polecenie i wpisać wine.
Efekt eksperymentu? uTorrent chodzi jak marzenie
, zajmuje 8,1 MB + wineserver 1,2 MB zamiast 92 MB. Prawie 10 razy mniej zajętego RAMu. Procesor mniej obciążony (prawie wcale). Po kilkugodzinnym testowaniu śmiało stwierdzam, że Azureusa można wyrzucać (żartuję
).
Każdemu „Ubuntuwcowi” (i nie tylko) polecam!
Aktualizacja (18.05.2007)
Zapomniałem dodać, że możliwe jest kontynuowanie ściągania zaczętego w Azureusie. Jeżeli nie macie tego małego pliku .torrent, to jest on trzymany w katalogu /home/[domowy]/.azureus/torrents (a jak ktoś nie ma ochoty szukać, to zawsze można plik ze strony ściągnąć jeszcze raz). Wystarczy zacząć ściągać w uTorrencie i lokalizacje do ściągania podać tą samą co mamy niedokończony plik.
Podobne wpisy:

2 Comments
Moim wyborem na kileenta BitTorrent jest qBitTorrnt natywny klient na linuksa
A moim rtorrent. Pozdrawiam !