Tuskowe orędzie i moje czcze domysły

Strze­lił” nam wczo­raj Donek ładne orędzie w plene­rze. Ci, którzy nie widzieli mogą zoba­czyć np. tutaj.

Wszyst­kie pomy­sły premiera mi się oczy­wi­ście podo­bały. Najbar­dziej zaś cześć doty­cząca powo­ła­nia zespołu opra­co­wy­wu­ją­cego program „Dostęp do kompu­tera dla każdego ucznia”. Nad tym chcę się dzisiaj skupić.

Kompu­ter ma stać się „środo­wi­skiem natu­ral­nym” młodego poko­le­nia. W związku z tym, od razu sobie pomy­śla­łem, że eksperci wpadną na pomysł, że kompu­ter + opro­gra­mo­wa­nie eduka­cyjne = Windows + jakieś płatne programy (najle­piej tworzone za państwowe pienią­dze tylko pod system Windows).

Policzmy więc na szybko. Na stro­nie GUS mamy dostępną publi­ka­cję „Prognoza ludno­ści na lata 2003–2030″. Załóżmy, że program uda się urucho­mić w roku 2010. Na rok 2010 GUS prze­wi­duje razem 4.926.000 osób od 7–18 roku życia (w tych latach życia obowią­zuje przy­mus szkolny). Licząc dalej przyj­mijmy, że połowa z tych osób nie ma dostępu do kompu­tera. Daje nam to ok. 2,5 mln ludzi, którym trzeba by go zapewnić.

Jedyny wg mnie sposób na to, aby dosta­tecz­nie dobrze poznać kompu­ter jest posia­da­nie własnego. Moim zdaniem tworze­nie jakichś pracowni kompu­te­ro­wych w szko­łach czy coś takiego mija się z celem (i tak lepsze to niż nic). Policzmy więc co by było gdyby rząd zdecy­do­wał się kupić każdemu z tych 2,5 mln osób system Windows.

Windows Vista Home Basic OEM kosz­tuje około 240 zł. Prosta mate­ma­tyka wska­zuje na to, że po tej cenie rząd wydał by 600 mln zł. Wujek Bill Gates zapewne opuścił by te 100 mln (z okazji tego, że to program rządowy). Daje nam to w sumie około PÓŁ MILIARDA ZŁOTYCH wyda­nych na sam system operacyjny.

Scena­riusz drugi (bardziej realny): Pracow­nie kompu­te­rowe. W tym przy­padku należy liczyć ok. 1 kompu­ter na 10 osób. Obci­namy więc jedno zero i zostaje nam „tylko 50 mln zł”.

Z własnego doświad­cze­nia wiem, że 90% czyn­no­ści w inter­ne­cie można wyko­nać za pomocą syste­mów Linux (odpa­dają nam tylko jakieś głupawe kontro­lki Acti­veX i tego typu nikomu niepo­trzebne rzeczy).

A teraz pomy­śl­cie, ile można by naku­pić sprzętu za te 50 mln zł z Ubuntu „na pokładzie”…

Podobne wpisy:

  1. Moje boje z o2.pl, czyli dlaczego anoni­mowe konta mailowe są złe…
  2. Ubuntu i znika­jące “Wyłącz kompu­ter” i “Uruchom ponownie”
  3. Odzy­ski­wa­nie Ubuntu po (re)instalacji Windowsa
  4. Śpie­chu po dele­ga­cji w Warszawie

2 Comments

  • 4 maja 2008 - 14:10 | Permalink

    Hmm… do tego Ubuntu nale­żało by doli­czyć koszta dokształ­ce­nia kadry peda­go­gicz­nej ale i tak nie ma się co rozwo­dzić bo cuda to tylko w TV i w głowie Premiera :)

  • 8 maja 2008 - 12:49 | Permalink

    Jeśli w końcu nie zaczniemy prze­sta­wiać się i uczyć wolnego opro­gra­mo­wa­nia to kiedy będzie lepszy czas? Jak długo będziemy czekać? Ile można uzależ­niać się od microsoftu…

  • Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <p> <pre lang="" line="" escaped=""> <q cite=""> <strike> <strong>