Za mną pierwszy „prawdziwy” urlop. Prawdziwy dlatego, że w całości finansowany był z moich własnych pieniędzy. Mało tego! Przez cały czas „pełne dniówki” sobie leciały
(jak to na urlopie wypoczynkowym).
Dwutygodniowa wyprawa należała do tzw. „objazdówek”. Bierzesz trochę ciuchów, namiot, siadasz w auto i jedziesz. Razem tego jeżdżenia wyszło nam dokładnie 1480 km. Zwiedziliśmy kolejno Toruń, Kwidzyn, Sztum (tamtejszy zamek to jakaś lipa!), Malbork, znowu Toruń, a na końcu Zakopane. W planach był jeszcze Gdańsk, ale jakoś tak nie wyszło. Może następnym razem…
Poniżej 20 fotek. Wprawdzie wszystkiego napstrykaliśmy ponad 600, jednak znając siebie (i innych) na pewno nie chciało by się nikomu aż tyle oglądać. Kliknięcie fotki uruchamia galerię.
Podobne wpisy:





















One comment
Lightowe wczasy ;> A w Gdańsku jest co zwiedzać… nam nie starczyło czasu na wszystko (byliśmy 1 dzień)