Siedzisz sobie w pracy, a tu jak nie pier****ie
A najśmieszniejsze jest to, że nic się nie stało, tzn. „nieszczęście” dla GG się stało — banner reklamowy się nie wyświetlał do końca dnia. Nawet nie wnikam czy to wina Windowsa czy GG.

Wpis dedykuję wszystkim tym, którzy co jakiś czas jako opis na GG ustawiają „odzywać się! straciłem listę kontaktów!”
