15 września wyszła nowa wersja najlepszego „bezkodekowego” (chyba pod Windowsem) playera multimedialnego — VLC w wersji 0.9.2. W oficjalnych repozytoriach Ubuntu po niemal tygodniu cisza… Widać są ku temu jakieś powody.
Na znalezionym przez Google blogu znalazłem receptę. Wystarczy w Synapticu usunąć bieżącą wersję VLC (pakiety vlc i vlc-nox), dodać repozytorium (nie wiem na ile jest godne zaufania)
deb http://ppa.launchpad.net/c-korn/ubuntu hardy main
zainstalować pakiet vlc, vlc-nox i tyle. W moim przypadku konieczne jeszcze było zainstalowanie vlc-plugin-alsa (wypluwało segmentation fault przy starcie).

Dlaczego warto? Powodów jest mnóstwo. Podaję kilka z nich:
- szybsze działanie dzięki użyciu bibliotek Qt zamiast wxWidgets,
- większa liczba odtwarzanych typów plików,
- menu w trybie pełnoekranowym,
- sam odtwarza napisy jeżeli mają taką samą nazwę jak plik z filmem (jednocześnie przypominam o ustawieniu CP1250 jako default encoding),
- masa opcji konfiguracyjnych (tryb Wszystko w preferencjach),
- lepsze radzenie sobie z plikami „youtubowymi” (flv),
- konwersję formatów (to u mnie niezabardzo działa),
- po więcej informacji i na filmik demonstracyjny zapraszam tutaj
