Żeby było jasne, ten fan to oczywiście ja. Byłem wierny sieci Heyah od jej powstania, od pierwszego tygodnia, kiedy zaczęła działać w 2004 r. Najważniejsze wtedy było naliczanie sekundowe. To był moim zdaniem największy przełom w polskim GSM. Nagle złodzieje przestali z nas zdzierać niewygadane sekundy. Od temtego czasu do dzisiaj ewolucja telekomunikacyjna oczywiście w dalszym ciągu postępuje. Dzisiaj prawie każdy ma internet, przez co dzwonienie/SMSowanie jest mniej potrzebne.
W moim przypadku miarka się przebrała gdy mając na koncie 130 zł dostałem SMS, że skończą mi się rozmowy wychodzące za 10 dni. To oczywiście wiąże się z kolejnym naładowaniem konta za 50 zł i w efekcie na koniec czerwca miałbym ok. 150 zł do wydania (wliczając moje żałosne użytkowanie). Zdecydowałem się zachować numer i przenieść do innej sieci.
Skusił mnie Play Fresh i długi okres ważności połączeń wychodzących. Wystarczy 5 zł i na rok czasu mamy spokój z ładowaniem konta. Oczywiście pod warunkiem, że do nikogo nie dzwonimy przez ten czas, hehe. Z założenia nie przykładam wagi na cały ten pseudopromocyjny szajs w stylu „darmowe coś tam na 58 urodziny sieci”. Mnie interesuje podstawa, czyli ile płacę za minutę, SMS i internet. W dwóch pierwszych lepiej wypada Play, a w ostatnim Heyah (12 gr kontra 2 gr). Na mojej „multimedialnej” Nokii 6230i korzystanie z internetu jest trochę problematyczne ;-) , czyli tę cenę traktuję jako drugorzędną.
Pozostaje pytanie co zrobić z wirtualną kasą na koncie. Wygadać? Nie jestem raczej z gatunku telefonicznych gaduł. Wystukać na konkursy? Z góry traktuję je jako próbę oszustwa. Pozostały SMSy dobroczynne. Wybrałem kilka fundacji, które oferują nominały 5 zł + VAT (co by nie trzeba było ich słać kilkadziesiąt). Plusem tego rozwiązania jest to, że operatorzy zrzekają się swojej doli za takiego SMSka, bo to teraz takie „trendi”.
Zaskoczyła mnie prędkość przebiegu całej procedury przenoszenia numeru. W 2 dni zarejestrowałem w Heyah swoją kartę SIM (wydruk, podpis i w formie załącznika mailem). Potem spacer do najbliższego punktu Play, podpis na 3 papierkach, odbiór bezpłatnej nowej karty SIM i w ciągu następnych 2 dni dostałem SMS, że mój obecny operator wyznacza termin oddania numeru nowemu operatorowi z dniem następnym. To akurat prawda, bo skurczybyki prawie równo po północy deaktywowali SIM.
Od razu mi się spodobało, że po włączeniu telefonu przyszła automatyczna konfiguracja internetu i MMS. W Heyah zawsze była Zosia Samosia (przynajmniej w moim przypadku). Są również wady nowego rozwiązania. Przede wszystkim już widzę, że zamiast 5 kresek zasięgu są 2–3…