Category Archives: GSM

GSM Inne Internet Telekomunikacja

Spodek 2.3. Bez lukru i wazeliny

Trze­cie spotka­nie w ramach Spodka 2.0 odbyło się 2 lutego 2008. Pomimo upływu niemal tygo­dnia w inter­ne­cie cisza… Posta­no­wi­łem to zmie­nić. Zdjęć żadnych nie robi­łem. Było sporo osób z aparatami/kamerami. Wyglą­dał bym trochę „przy­pa­łowo” ze starą Nokią 6230i. Być może wkrótce na witry­nie Spodka 2.0 coś się pojawi.

Wpis będzie czymś w stylu „spóź­nio­nej rela­cji” (o ile coś takiego istnieje). Ostrze­gam, że będzie sporo krytyki i zero waze­liny. Odważni mogą czytać dalej, reszta może sobie podarować :-)

Sprawy ogólne, czyli czas i miej­sce akcji

Loka­li­za­cję imprezy tego typu w Rondzie Sztuki uznaję za bardzo dobrą. Osoby dojeż­dża­jące pocią­giem mogą spokoj­nie trafić na miej­sce. Wystar­czy, że zapy­tają „tubyl­ców” o Spodek. Każdy tram­waj na Śląsku jedzie prak­tycz­nie przez kato­wic­kie rondo, czyli dla miej­sco­wych również nie ma problemu. Poza tym Rondo Sztuki to sama stal i szkło — wydaje się ideal­nym miej­scem na tego typu spotkania.

Począ­tek imprezy zapla­no­wano na 13:00 — wg mnie w sam raz (mamy zapas w razie prze­cią­ga­ją­cych się dysku­sji itd.)

Sprawy frekwen­cyjno — techniczne

Prezen­ta­cje wyświe­tlane były za pomoca projek­tora (i Ubuntu — czym byłem mile zasko­czony). Obraz wyszedł trochę mały, ale to w niczym nie przeszkadzało.

Jeśli chodzi o frekwen­cję — było około 30 osób. Każdy miał wygodne miej­sce. Trochę zasta­na­wiała mnie „ekipa” z lapto­pami przy jednym ze stoli­ków. Spra­wiali wraże­nie, że do przyj­ścia zostali zmuszeni. Wcale nie byli zain­te­re­so­wani tym co się dzieje. Jedna osoba siedziała nawet tyłem do ekranu. A może robili notatki? :-P

Opis szcze­gó­łowy, czyli co leży mi na sercu

Pierw­szą prezen­ta­cję popro­wa­dził Tomasz Powierża. Tema­tem był serwis numeroo.pl. O tym, czym jest nume­roo nie będę pisał. Można sobie prze­czy­tać np. tutaj. Całą prezen­ta­cję stano­wiły zrzuty ekranu z serwisu (nic dziw­nego, skoro był przed­mio­tem prezen­ta­cji). Pan T. Powierża mówił dosyć wolno, co mi osobi­ście się podo­bało. Mogę się jedy­nie przy­cze­pić do ręki trzy­ma­nej nieustan­nie w kieszeni. Do samej treści nie mam więk­szych zastrzeżeń.

Prezen­tu­jący rozta­czał wizję przy­szło­ści serwisu, dzięki któremu będziemy mogli się dowie­dzieć czy dany przed­miot nie jest aby kradziony. Poru­szono kwestię konku­ren­cji (pomysł łatwo skopio­wać). Pomy­śla­łem, że skoro projekt ma być potrzebny ludziom, to musiał by powstać jakiś format wymiany danych pomię­dzy konku­ru­ją­cymi ze sobą serwi­sami. Obawiam się, że współ­praca pomię­dzy nimi byłaby tak harmo­nijna jak komu­ni­ka­to­rów Gadu-Gadu i Tlen (czyli żadna). Z drugiej strony, jeżeli nume­roo miałoby mono­pol, oczy­wi­stym jest, że zaczęto by pobie­rać opłaty za zare­je­stro­wa­nie kupionego/kradzionego przed­miotu. Dajmy na to 1 zł za rower, 5zł za sprzęt grający, 10 zł za laptop, 50 zł za samo­chód itd.

Auto­rem drugiej prezen­ta­cji był Maciej Budzich — prowa­dzący blog media­fun. Ta prezen­ta­cja najbar­dziej przy­pa­dła mi do gustu. Dla odmiany prezen­tu­jący mówił 2x szyb­ciej od poprzed­nika. Mówił jednak na tyle cieka­wie, że nie odczu­wało się tego. Rękę w kieszeni również było widać, jednak nie cały czas (brawo!)

Głów­nym prze­sła­niem dla mnie pozo­stało to, że chcąc podać jaką­kol­wiek infor­ma­cję do prasy bran­żo­wej należy najle­piej zwró­cić się bezpo­śred­nio do dzien­ni­ka­rza odpo­wie­dzial­nego za daną tema­tykę. Ponadto wszyst­kie niezbędne elementy powinny zostać podane „na tacy” (np. treść, mate­riały graficzne, bezpo­średni tele­fon do nas). Innymi słowy — im dzien­ni­karz mniej się namę­czy — tym więk­sze mamy szanse osią­gnąć sukces w postaci publi­ka­cji naszej treści na łamach czaso­pi­sma branżowego.

Trze­cia prezen­ta­cja autor­stwa Łuka­sza Zjawiń­skiego wypa­dła moim zdaniem najsła­biej. Sama prezen­ta­cja to właści­wie suchy tekst + szare tło. Słowem: kosz­mar. Spodzie­wa­łem się czegoś zupeł­nie innego. Myśla­łem, że zostaną zapre­zen­to­wane jakieś nowinki tech­niczne lub najnow­sze rozwią­za­nia na urzą­dze­nia mobilne. Skoń­czyło się na wychwa­la­niu PocketPC i mgli­stym opisie apli­ka­cji pisa­nej na zamó­wie­nie dla firmy, której pracow­nicy za pomocą komó­rek wymie­niają się danymi.

Prze­sła­nie prezen­ta­cji wg mnie: „Nie pytaj co można za pomocą danej apli­ka­cji zrobić. Lepiej powiedz co chciał­byś, aby apli­ka­cja robiła, a my posta­ramy się ją zrobić”.

Oczy­wi­ście łatwo jest kryty­ko­wać wszyst­kich od góry do dołu. Sytu­acja zmie­ni­łaby się diame­tral­nie, gdybym zamie­nił się z którymś z prezen­tu­ją­cych miej­scami :-) Ogól­nie tego typu impreza była dla mnie cieka­wym doświad­cze­niem. Na pewno poja­wię się na kolej­nej edycji Spodka 2.0. Nie omiesz­kam również „naskro­bać” conieco, więc beware!

GG/Jabber GSM Telekomunikacja

Sieć komórkowa Gadu-Gadu. To żart? Obawiam się, że nie…

Jak czytamy w Dzien­niku Inter­nau­tów, GG ma nowy pomysł na rozwój firmy. A miano­wi­cie wystar­tuje jako wirtu­alny opera­tor komór­kowy. Może to pomysł nowego kierow­nic­twa z Połu­dnio­wej Afryki? (Przy­po­mnę, że nowym właści­cie­lem GG jest koncern Naspers — więcej).

Nie wiem jak innym, ale dla mnie marka Gadu-Gadu koja­rzy się z „czymś niedzia­ła­ją­cym”. Pierw­sze, co sobie pomy­śla­łem, to wizja komórki, na wyświe­tla­czu której prawie cało­dzien­nym komu­ni­ka­tem jest „network unavailable/unreachable/error” czy coś takiego. Może to trochę prze­sada, ale trudno — takie miałem pierw­sze skoja­rze­nia. Następne skoja­rze­nia to już „jazda po bandzie”. Czytajcie:

  1. Osoby, z którymi chciał­byś rozmawiać/SMSować — również muszą być w sieci GG. (Analo­gia do możli­wo­ści rozmowy przez GG wyłącz­nie z użyt­kow­ni­kami GG).
  2. Sieć GG współ­pra­cuje tylko z 1 wybraną marką tele­fo­nów. Chcesz zamie­nić Nokie na Sony Erics­sona? Nie da rady — możesz używać tylko Nokii. Jeżeli mimo wszystko jakimś cudem uda ci się skło­nić SE do dzia­ła­nia, to i tak złamiesz regu­la­min. (Analo­gia do dzia­ła­nia GG tylko pod Windows).
  3. Codzien­nie dosta­jesz kilka­na­ście SMSów rekla­mo­wych. Najle­piej jakiś MMSów. Ważne, żeby błyskało :-) . Oczy­wi­ście przed wyko­na­niem rozmowy odsłu­chu­jesz 15 sek. reklamę. W czasie pisa­nia SMSa obser­wu­jesz na poło­wie ekranu baner rekla­mowy. Na drugiej poło­wie masz miej­sce na pisa­nie treści SMSa. (Analo­gia do reklam w oknie rozmowy w GG).

Teraz na poważnie

Sieć GG ma szansę się prze­bić, ale tylko wtedy, gdy zasko­czy czymś nowym użyt­kow­ni­ków. Tak w ogóle, to znacie kogoś, kto ma tele­fon z siecią mBanku? A z Wirtu­al­nej Polski? Bo ja nie. Być może dlatego tak jest, że te sieci nie zaofe­ro­wały nic ponad to, co oferują pozo­stali opera­to­rzy. Co z tego, że jest tanio wewnątrz sieci, skoro nikt nie ma tej sieci?

Skoro GG działa w inter­ne­cie, to na mój gust powinno iść z kierunku inter­netu w tele­fo­nie. Mam tutaj na myśli np. nieogra­ni­czony GPRS w ramach abona­mentu czy coś. Oczy­wi­ście w ofer­cie powinny być jakieś „konkretne tele­fony”, za pomocą których można by komfor­towo robić coś w necie (np. robiący furorę na zacho­dzie iPhone).

O rzeczach takich jak możli­wość bezpłat­nego korzy­sta­nia ze wszyst­kich usług dodat­ko­wych GG już nie wspo­mnę (Gadu Radio, Moja Gene­ra­cja, no i co tam jesz­cze mają :-P ).

Co z tego wyjdzie? Będę bacz­nie się przyglądał…

GSM Telekomunikacja

Mój sposób na (w miarę) tani dostęp do Internetu przez GPRS

Znowu będzie o Heyah. Tym razem o usłu­dze Mega­paczka. Może powinni mi za to płacić? ;-)

Czasem zdarza się, że musimy/chcemy skorzy­stać z Inter­netu przez komórkę. W głowie krążą wtedy myśli typu „czy jest mi to naprawdę potrzebne?” albo „ciekawe ile mnie to będzie kosz­to­wało?” Chodzi oczy­wi­ście o fakt, że póki co dostęp przez GPRS (czyli nali­cza­nie za ilość pobra­nych i wysła­nych danych, a nie za czas dostępu) jest dosyć drogi. Prze­cięt­nie „przy­jem­ność” taka kosz­tuje 20–25 groszy za każde rozpo­częte 50 KB danych (mowa o kosz­tach w ofer­tach na kartę).

Heyah i POP (może inne sieci też) przy nali­cza­niu opłat sumuje wysłane i odebrane dane, dzięki czemu nie mają już miej­sca takie rzeczy, jak osobna opłata za wysłane dane (z reguły parę kilo zużyte na żąda­nie otwar­cia strony) i odebrane (zasad­ni­cza treść strony). Jeżeli oglą­damy strony takie jak Wiki­pe­dia (dużo tekstu, mało grafiki), to poje­dyn­cza podstrona „kosz­tuje nas” do 10 KB. Gorzej, jeżeli wcho­dzimy na stronę nała­do­waną obraz­kami itd. Trans­fer nara­sta wtedy w sporym tempie. Jak sobie z tym pora­dzić? Najle­piej akty­wo­wać usługę Mega­paczka w Heyah.

Co nam to da? Da sporo. Na 30 dni mamy do dyspo­zy­cji 5 MB trans­feru za 5 zł brutto. Po prze­kro­cze­niu limitu pozo­stały trans­fer w miesiącu mamy nali­czany 10 gr. za każde rozpo­częte 50 KB (czyli taniej niż normal­nie za 20 gr.) Z kolei jeżeli zosta­nie nam trans­fer — prze­cho­dzi na następny miesiąc. W następ­nym najpierw pobie­rany jest ten zale­gły trans­fer. Niewy­ko­rzy­stany trans­fer prze­cho­dzi tylko na 1 kolejny miesiąc (to trochę głupie, no ale trudno…)

Po bezpłat­nej akty­wa­cji (numery z dodat­kową opłatą akty­wa­cyjną w Heyah nie prze­cho­dzą :-D ) „zjada” nam z konta 5 zł za trans­fer i możemy korzystać.

Jakie są wobec tego wady?

  1. Brak możli­wo­ści spraw­dze­nia ile jesz­cze mamy dostęp­nego trans­feru (o tym niżej).
  2. Ryzyko, że trans­fer nam prze­pad­nie, bo nie zdążymy go wyko­rzy­stać w kolej­nym miesiącu (u mnie się to nie zdarza :-) ).

W Nokiach w menu Spis Połą­czeń mamy coś takiego jak Wszyst­kie wysłane dane i Wszyst­kie odebrane dane. Można użyć tej opcji jako licz­nika trans­feru. Wystar­czy sobie zsumo­wać te liczby, żeby wiedzieć ile jesz­cze mamy „zapasu”. Datę pierw­szego uaktyw­nie­nia usługi należy sobie gdzieś zapi­sać. Potem trzeba co miesiąc pamię­tać zrese­to­wać licz­nik. Zosta­niemy popro­szeni o poda­nie kodu zabez­pie­cza­ją­cego. Domyśl­nie w Nokiach kod zabez­pie­cza­jący to 12345. Może to trochę „toporna” metoda, ale u mnie zdaje egzamin.

Czym prze­glą­dać Inter­net? Tylko i wyłącz­nie Operą Mini. Żadne wbudo­wane w tele­fon prze­glą­darki itp. śmieci. Opera Mini umoż­li­wia prze­glą­da­nie zarówno stron WWW jak i WAP. Obsłu­guje subskryp­cję kana­łów RSS (z tego korzy­stam dosyć często). Auto­ma­tycz­nie dosto­so­wuje się do rozdziel­czo­ści ekranu komórki.

Jeżeli chcemy jesz­cze bardziej zmini­ma­li­zo­wać ilość pobra­nych danych, to możemy zmniej­szyć jakość obraz­ków (niska, śred­nia, wysoka) lub całkiem je wyłą­czyć. Ostat­nio ukazała się 4 wersja prze­glą­darki. Z ciekaw­szych nowo­ści mamy możli­wość obra­ca­nia ekranu. Ja co prawda mam kwadra­towy ekran w komórce, ale dla kogoś z prosto­kąt­nym z pewno­ścią ta możli­wość się przyda. Po więcej infor­ma­cji odsy­łam tutaj.

Dosyć istotną wadą Opery Mini jest niemoż­ność ścią­gnię­cia czegoś na tele­fon (obrazka, doku­mentu). Nie wiem czy wynika to z ogra­ni­czeń tele­fonu. Po klik­nię­ciu na link zosta­jemy prze­nie­sieni do wbudo­wa­nej prze­glą­darki. Po ścią­gnię­ciu połą­cze­nie GPRS się wyłą­cza i musimy na nowo włączyć Operę. Niby nic, ale traci się przez to trans­fer (jeżeli płacimy za każde rozpo­częte 50 KB).