Tag Archives: recenzja

Inne

Informatyczne lektury do poduchy

Od ponad roku wszel­kimi sposo­bami (Alle­gro, biblio­teka) staram się zdoby­wać książki z serii Head First. Muszę przy­znać, że to chyba najlep­sza seria ksią­żek infor­ma­tycz­nych jaka powstała. W żarto­bliwy sposób, prawie od zera jeste­śmy stop­niowo wpro­wa­dzani w dane zagad­nie­nie. Czyta­jąc, podą­żamy praw­do­po­dobną (złą) ścieżką wtajem­ni­cze­nia, a następ­nie otrzy­mu­jemy wytłu­ma­cze­nie dlaczego jest zła :-) Do znudze­nia czasem wałkuje się ten sam temat z różnych stron. Malkon­tenci maru­dzą na zbyt­nie marno­traw­stwo miej­sca na margi­na­lia i duże obrazki, ale moim zdaniem to właśnie to odróż­nia serię od konkurencji.

Ja swoją przy­godę z Head First za namową wykła­dowcy zaczą­łem od „Object-Oriented Analysis&Design”. Potem było „Design Patterns” i nagle okazało się, że progra­mo­wać w PHP można w zupeł­nie inny sposób niż „ciur­kiem”. Patrząc z perspek­tywy czasu, nale­żało PHP również rozpo­cząć od HF. SQL i Java tak samo. Błędem w moim przy­padku było zaży­cze­nie sobie na urodziny „Thin­king in Java” do nauki Javy od zera. Skutecz­nie na jakiś czas dałem sobie spokój z Javą (ale całe szczę­ście zaczą­łem od nowa po prze­czy­te­niu „Head First Java”). Nie mam oczy­wi­ście nic do „TiJ”, ale poziom trud­no­ści dla nowi­cju­sza jest po prostu za duży.

Ostat­nio w moje łapki trafiła pozy­cja wydaw­nic­twa Packt Publi­shing „Progra­mo­wa­nie obiek­towe w PHP 5″ autora obco brzmią­cego nazwi­ska Hasina Haydera. Helion wydaje książki tego wydaw­nic­twa w sporo niższych cenach niż zwykle (pewnie biorą mniej­szą marżę od O’Reilly i oczy­wi­ście śred­nia liczba stron jest mniej­sza). Po prze­czy­ta­niu również muszę stwier­dzić, że książka „daje radę”. Autor wpro­wa­dza nas w rzeczy, które najpraw­do­po­dob­niej nam się mogą przy­dać, w razie czego odsy­ła­jąc do doku­men­ta­cji ;-) Łatwo serię rozpo­znać po ujed­no­li­co­nej szacie graficznej.

Eh, jakie życie byłoby piękne gdyby Helion prze­ka­zy­wał egzem­plarz obowiąz­kowy biblio­te­kom tak jak mówi ustawa… (myślę to w czasie kiedy myślę o „Myśle­niu obiek­to­wym w progra­mo­wa­niu” Matta Weis­felda, które stanie się moim następ­nym celem).

Inne

Nowy dysk :-]

Zmęczony ciągłym poszu­ki­wa­niem miej­sca na dysku twar­dym zdecy­do­wa­łem się kupić sobie dysk zewnętrzny. Wybór padł na Western Digi­tal My Book Essen­tial Edition o pojem­no­ści 1TB.  Zade­cy­do­wała marka firmy + przy­stępna cena 399 zł. Od razu zazna­czam, że nie jestem zwią­zany z żadnym produ­cen­tem sprzętu ani nikt mi nie płacił za recen­zję. Sprzęt kupi­łem za własne pienią­dze i dlatego mogę swobod­nie pisać co myślę.

W pudełku mamy zasi­lacz sieciowy 100~240V z wymien­nymi wtycz­kami, kabel USB (ok. 1 m długo­ści) + dysk twardy 3,5 cala zamknięty w ładnej obudo­wie (fotki oglą­dać np. u produ­centa).

Po urucho­mie­niu w Window­sie naszym oczom ukazuje się menu wyboru insta­la­cji opro­gra­mo­wa­nia. Wśród dostęp­nych opcji mamy wyko­na­nie kopii zapa­so­wej softu na dysku. Zrobi­łem to… a następ­nie sfor­ma­to­wa­łem cały dysk, bo domyślny system plików FAT32 wg mnie nale­żało zmie­nić na NTFS. Pozo­stałe z dostęp­nych do insta­la­cji apli­ka­cji to demówki do wyko­ny­wa­nia kopii zapa­so­wych systemu. Nie insta­lo­wa­łem tego (bo i po co skoro na Linuk­sie nie będą działały? :-) )

W komen­ta­rzach doty­czą­cych dysku znala­złem info, że pojem­ność tak naprawdę wynosi 935GB. Jest to prawda. Otwory wenty­la­cyjne znaj­dują się u góry, z dołu i z tyłu. Na rekla­mach dysk stoi pionowo, ja wola­łem jednak poło­żyć go płasko. Dysk pracuje bardzo cicho. W porów­na­niu z moim wysłu­żo­nym dyskiem wewnętrz­nym to abso­lutna cisza :-D

Ubuntu nie ma żadnych proble­mów z odczy­tem i zapi­sem. U mnie pręd­kość zapisu wynosi ok 2,5–3.2 MB/s (stary, wysłu­żony Cele­ron 2.8 GHz + płyta główna Asus P4PE-X + dysk Szaj­sung ATA cholera wie jakiej pręd­ko­ści :-P ).

Stosu­jąc zasadę ogra­ni­czo­nego zaufa­nia przez ok. miesiąc będę trzy­mał tam mało ważne rzeczy.

Na produkt mamy 2 lata gwarancji.

Póki co, mogę śmiało powie­dzieć, że Tajland­czycy zrobili kawał dobrego sprzętu :-)